29 czerwca 2011

Landownerzy!

UDAŁO SIĘ! Kupiliśmy swój "kawałek podłogi" czyli kawałek ziemi w miejscu ogólnie zapomnianym!
Choć słowo "kupiliśmy" to za dużo powiedziane ;) Wylicytowaliśmy :D
Teraz kredyt, formalności, notariusz i takie tam!


Będzie gdzie rozbić namiot w tym roku :D

Ale się cieszę!


Żeby nie było za pięknie, to właśnie przypaliłam patelnie z plackami cukiniowymi. :) Dzień przypieczętowany na dobre! :))

28 czerwca 2011

Janioł Prezentowy!

Chciałam się pochwalić Aniołem od Zaszufladkowanej.  
(Pomidora tworzy cudeńka i można je sobie u niej zamówić! :) )
Będzie idealnym prezentem urodzinowym dla mojej Maminki :)) I już się nie mogę doczekać kiedy go jej dam!

Alergicznie

Kto tego nie poznał, ten nie będzie wiedział o czym mowa.
Dopadła mnie dziś podstępem alergia, od rana, po 11ej musiałam sie urwać do domu. Jednak bez nosa ciężko się funkcjonuje, nie mówiąc o twórczym myśleniu.
W aptece czekałam pół godziny (dzięki przemiłej, bądź co bądź, staruszce, która wykupywała pół apteki na potrzeby swoje i męża) by zakupić środek pierwszej pomocy (czyt. Xylometazolin) takie dziadostwo, które jednak pozwala nosowi robić co nosowe. I po raz pierwszy od 5h poczułam w nosie powietrze.

Niestety szczescie nie trwało długo, bo wraz z powietrzem poczułam nadchodzącą Niagare... i niestety czuję ja do teraz... Powinni wymyśleć donosowe tampony...no bo czemu nie? :) Przynajmniej bym nie okapywała mieszkania, jedzenia i Syna Wiercipięty!
Hałabała mi nie odpuścił i walczył ze mną i ze swoją drzemką ponad godzinę.

Za to rano pięknie nauczył się wstawać w łóżeczku w śpiworku i pokrzykiwać, żebyśmy już wstali ;))

Dobra, klawiatura już pływa, więc znikam. Idę cierpieć w samotności..

25 czerwca 2011

Dzień Tatusia

Bardzo sie napracowałem- mówi Hałabała- niestety mama nawaliła, bo kiepskie zdjecia tą komórką porobiła..
Poprawię się Synku- powiedziała mama- dziś spędziłam pół dnia na ebayu i na pewno znajdę nowy obiektyw! :P
Tak Synek szykował Laurke dla Tatusia :) (przepraszamy za słabą jakość zdjęć, już mi się dostało od Hałabały.)


Tatusiowi bardzo sie podobała! Aha, Tatuś wreszcie do nas dotarł z zagranicznych wojaży! :D

Miłego Weekendu Wszystkim!

24 czerwca 2011

JezusieMaryjoZawszeDziewico!

Weszłam na wagę w aptece, kie wuj mnie podkusił, nie wiem... Jedno jest pewno, to był bardzo zły pomysł, bardzo... Kompletnie się zdołowałam, moja waga, nie licząc ciąży, to jakiś Koszmar z ulicy Wiązów. No nigdy tyle nie ważyłam. :( A naiwnie ostatnio myślałam, że mi się schudło.

Odwieczny dylemat kobiet dotknął i mnie. I źle mi z tym. Gdzie moje wysportowane, szczupłe mocne ciało? Kto mi je podmienił na tego klopsa??

Siedzę z Hałabałą i pilnuję żeby się nie zakrztusił bułką, którą zamknął na 4 spusty w buzi i ciumka namiętnie. Oczy tylko od czasu do czasu wychodzą mu z orbit, a mi tylko od czasu do czasu serce staje.
haha, właśnie mnie gryzie w żebro, hahah (syn, nie serce ;) )

Jedyny pozytyw dzisiaj, to to, że po Ibum moje dziecko odzyskało humor, a ja pluje sobie w twarz, że nie wpadłam na ten pomysł w poniedziałek. Może którąś noc dałoby się przespać z tym wspomagaczem...

Właśnie mi serce stanęło, 3 raz w ciągu 5min. Hałabała oddawaj tą BUŁkĘ natychmiast!!!

No i będę musiała się wybrać po czerwoną herbatę, bo mi się skończyła i po tonę sałaty i brokuła co by może tą kopenhaską dietę zacząć... :/

21 czerwca 2011

ckliwie

niech mnie ktoś przytuli...
za dużo już tej samotności


 .

20 czerwca 2011

Dość dość DOOOOOOOŚĆ!!!

Ten dzień jest kwintesencją dościośności!

Ileż można... Noc nieprzespana, w pracy nie mogłam sie skupić na pracy, choć musiałam, bo wszyscy mnie cisną, a ja muszę cisnąć innych, żeby ktoś mógł wycisnąć mnie... Takie błędne koło...

Piszę z poparzoną ręką, bo się poparzyłam wodą z garnka. Z garnka, bo czajnik rzecz jasna wysiadł i muszę gotować wodę jak nomadzi na pustyni, tyle,że zamiast ogniska mam palnik. Zajadam byle jaką kanapkę z jakąś pastą tuńczykową, do tego kiełbasa, rzodkiewka i pomidor. Super wypas.

Hałabała już śpi, czyli jakieś pół godziny szybciej niż zwykle. Padł jak betka..

19 czerwca 2011

bo z wujkiem spacery są takie fajne!

Plan Spaceru jest prosty. Najpierw ide w kime :)

No bo smoka to trzeba umieć nosić Stary...

18 czerwca 2011

zakupy samotnej matki :)

Stwierdzam, że nie ma to jak sobotnie zakupy!

wracam obładowana trzema siatami pokonując dwa pietra z dzieckiem na karku. Oo, wypada mi pomidor, potem portfel, woda tez się toczy. Kurcze, zaraz zleci z klatki!
Hałabała zaczyna się wiercić i stękać i próbuje dosięgnąć dzwonka (przecież to takie ciekawe!)
Sąsiedzi z góry schodzą, a moje zakupy walające sie po ziemi zatarasowały cale schody... (szybko szybko, uff uff)

I wtedy, gdy podnoszę spocony wzrok znad sterty toreb, dociera do mnie, że klucze mam na dnie siatki...
pod ziemniakami, mlekiem, pomidorami, bobem, koperkiem i gazetą...

sobota w wydaniu słomianej wdowy :)

PS. a czy dodałam, że w tym czasie kot nieustannie jęczy po stronie mieszkania i skacze na klamke ("otwórzcie, otwórzcie!")?
;))




16 czerwca 2011

czwartek

śmieszny ten dzień był. W pracy ciąg dalszy cieknących przelewów, rur, ssawek, króćcow i innych takich. Bosh, niedługo zostanę specjalista hydraulikiem, a nie jakości ;) No i ciąg dalszy głupich żartów, a propos rur, ssawek, naciągania uszczelek itd. Ot, takie uroki pracy z samymi facetami.

Za to dostałam pochwałę oralną :) (inaczej werbalną) od jednego z kierowników. Choć nie, w sumie od dwóch kierowników. Szaleństwo! :)

Całą drogę z pracy zastanawiałam się jaki jest dziś dzień-środa czy czwartek. I nijak nie mogłam wymyślić. W końcu na światłach wygmerałam komórkę i sprawdziłam. Na szczęście dziś jest jednak czwartek, uff.

Nie wiem o czym śni właśnie mój kot, ale jęczy przez sen... Hehe, chyba jednak nie chcę wiedzieć ;)

Hałabałę chyba znowu zaatakowały zęby, bo marudził dziś i zdarzyło mu się podwójne "rzygu-rzygu". Choć powinnam napisać, że jednak potrójne, bo wieczorem po kąpaniu i zjedzeniu ładnie mleka zaczął szaleć i ... całe mleko wylądowało na mnie od okularów po kostki. Nie wiem, jak on te 120ml cudownie rozmnożył, ale podłoga też pływała. Eh, no mlekowe tsunami po prostu.
Na synu to wrażenia nie zrobiło, dopił mleko, pośpiewał sobie kołysankę (fakt, ja mu dziś nie zaśpiewałam) i poszedł spać. Mam obawy, że obudzi mnie w nocy.
Życie... ;) piękne jest, nie?

.

15 czerwca 2011

9 miesięcy

Liczba 3 to moja szczesliwa liczba. Lubie, kocham, uwielbiam ją. Śmiesznie to brzmi, ale jeśli coś jest na rzeczy i zawiera gdzieś w sobie 3kę, to ja już jestem spokojna. ;)

Dziś jest dzień szczególny, bo dziecię me pierwsze kończy 9mscy! (3x3) Z tej okazji postanowił być dla mamusi swej miły i radosny. Kocham nad życie tego małego Hałabałę vel Wróbelka Elemelka vel Bąka Strąka. (właśnie zafascynowały go moje kapcie, no nie moge ;) NIE!! nie jemy kapci!!!)

A to dla Tatusia i dla Cioć forumowych- Czary Mary Drogie Cioteczki! Mam już 9miesiecy!


14 czerwca 2011

zaróżowiłam się, żeby nie powiedzieć, że zarumieniłam

Testuję jakiś nowy szablon.
Poprzedni był poważny, dostojny i też mi sie podobał, ale że kobieta zmienną jest, wiec dziś mnie naszło na różowo.
Znając życie i moje upodobanie do zmian i przestawiania mebli, pewnie niejeden szablon tutaj przemielę. ;)

Muszę go tylko jeszcze udomowić, bo trochę pustością straszy. A tego nie lubimy, o nie!

hmm...

...spaliłam garnek z kaszą jaglaną...
i to dwa razy :|

no cóż i tak ją zjem :)

13 czerwca 2011

dylematy żłobkowe

ja nie wiem, nawet dla biednego małego Jezuska się znalazł żłobek, a dla mojego Hałabały nie ma...

od biblijnych czasów się jednak dużo zmieniło.

.

Home Alone part 1

No i zostałam sama, RD wyjechał na całe 2tyg. A my z Hałabałą rządzimy się sami.
Ooo przepraszam, jest przecież i moja "pierworodna" włochata córeczka Ineczka ;)

Żeby było weselej, to wczoraj niania poinformowała mnie SMSem, ze rezygnuje z pracy z dniem 1ym lipca...

A 10min po wyjeździe RD na lotnisko Syn Mój w tempie gumisia po wypiciu soku z gumijagód pognał na balkon, gdzie zajął się wyrzucaniem zabawek przez kratki. Tak więc, moje dziecko w ciagu półgodziny nauczyło się nagle: raczkować, wstawać samo i siadać z czworaków.
Mina Mamy widzącego Hałabałę leżacego na balkonie po powrocie do pustego pokoju, w którym wcześniej zostawiła siedzącego grzecznie syna czytającego swoją książeczkę, BEZCENNA!

Tak więc nastał niespokojny czas pogoni i niepewności, cóż to Hałabała nowego wymyśli. Już nie mówię o drżących z niepokoju kabelkach, kocie, który już przemyka pod ścianą i kwiatach, które ze stresu chyba, zaczęły mi usychać.
Wszyscy Wy bójcie się!
Oto nadchodzę ja, Hałabała Jak Pocisk Strzelający!

Żeby nie było, jako Mama Małego Pociska bardzo się cieszę, bo pewnie troche schudnę wreszcie :D

12 czerwca 2011

Zoo-logicznie

Fajnie było w ZOO... (fotki komórkowe, prosimy nie czepiac sie jakosci :P)

...tata nosił mnie na barana, a wujek mnie zabawiał :)

poogladałem też Lamy i inne Lemury

tata pokazał mi szympansa...

11 czerwca 2011

szuru buru

Sobota to dzień sprzątania. Tak było u mnie w domu i tak jest teraz w naszym domu.
Sprzątamy wszyscy i sprawia nam to przyjemność, bo możemy się z RD nagadać, wygilać, zjeść razem z Małym, pobawić się z nim, pośmiać się razem, pokłócić, pooglądać TV i posłuchać radia, iść na zakupy. Takie tam domowe sprawy ;)
Niby nic specjalnego, ale czekam na to cały tydzień. Teraz np oglądamy "Extreme Make over" (RD niespecjalnie to lubi), RD prasuje swoje koszule, a ja usiadłam na blogu, tzn w blogu, z blogiem? noż kurcze pojęcia nie mam, haha

Żeby nie było, że leniwa ze mnie istota dodam,że pomyłam okna swe i obiad zrobiłam- młode ziemniaczki z masełkiem i koperkiem, fasolka szparagowa z masełkiem i pieprzem i jajo sadzone. Mniam mniam! olek podjadł mi ziemniaka, jak zwykle. ;)

Słonko świeci i po drzemce wybieramy się po raz pierwszy z Hałabałą do ZOO. Cieszę się, że Młody dorasta, i że taka atrakcja jak stare omszałe ZOO rozpoczyna jakiś nowy etap zwiedzania i poznawania świata. Doczekać się tego nie mogę ;)
Dziś urządziłam Hałabale sesję kolorowankową, zakupiłam duuuużo kolorowanek, kredki świecowe i zwykłe i rysowaliśmy. Wiadomo,że większą radochę miała narazie MAMA, he he, ale myślę, że z czasem się Małemu spodoba. Natenczas chciał pożreć kredki :P

A z mniej fajnych rzeczy, to upiekłam drożdżowe z rodzynkami... i można nim zabić, gniot mi wyszedł był... Pewnie dlatego,że jak już ciasto wstawiłam do pieca to mi się przypomniało, że tłuszczu nie dodałam (sic!)Wiec szybko zagniotłam je z tłuszczem, no i chyba przez to nie wyrosło.
Ehs, cukierniczka się znalazła.

8 czerwca 2011

weny brak

Nie mam sił na pisanie w taki upał, gdyż te nieliczne chwile spokoju, które mi dano pozwalam sobie przeznaczyć na nic. Nic polega na leżeniu vel siedzeniu na tyłku i marzeniu sobie o tym, co bym zrobiła gdybym miała:
-własne mieszkanie
-własny dom
-własny biznes
-własny kawałek ziemi
-wakacje
(zakreśl odpowiednio)

No, wiec siedzę, robię nic i przeglądam kilka fotek co pstryknęłam na naszej ulubionej zapadłej wsi, gdzie może uda się nam kupić grunt.

Tylko widzę, że mi się zmiany nie zapisały, więc zdjecia są nijak nie obrobione. Ehs..

tu nawet dzwoniliśmy, ale facet chciał dużo za dużo..
sielsko anielsko :)
tam z tylu rosnie pra stary bez :)

7 czerwca 2011

A GIFT

------------------------------------------------------------------------------------------------
------------------------------------------------------------------------------------------------
Czasem o tym zapominam, zupełnie jak Basia...

No i nie umiem załączać linków :(
Teraz umiem?
Umiem! :))

(link jest ukryty w tytule, nie umiem inaczej zrobić..)

------------------------------------------------------------------------------------------------
------------------------------------------------------------------------------------------------
(dopisane-2011-06-07, 10:35)
hahaha, nie moge, slucham sobie Basi po raz enty dzisiaj i co mi się właśnie przydarzyło? zupełnie w temacie mojej dzisiejszej piosenki przewodniej

i have just forget,
what a gift, gift
i found left in my bag
It is smelly and it is
hidden deeply inside
my handbag!
na na na, la la la la la!
the strong smell lets me search it
through the pockets inside
and then i found it,
i did, did
an old nappy with crop inside!
I always forget, forget....
so better if u smell smth not nice do CHECK, check...

(with music borrowed from Barbara Trzetrzelewska "A gift")

haha, padłam ;)

Wieczorne komarki-marki-zakamarki... Wspomnieniowo

Zbliżają się wakacje, a mi to nie wpływa na nic, jak tylko na ciśnienie. I to z powodu ostatnich upałów. Bo nie będzie wakacji w tym roku, tak jak i nie było w zeszłym. Jakoś nawet to niespecjalnie przeżywam, może dlatego, że codziennie w miarę szybko jestem w domu, i że wcześniej z RD też nie za dużo jeździliśmy.

No dobra, trochę jednak jeździliśmy, bo i do Anglii wyjeżdżaliśmy dwa razy (młodzi, głupi i zieloni), i w Bieszczady na spontanie (to była akcja!), i do Krakowa, i do Gdańska i Wrocka i do Białegostoku, no i nie zapominając o naszej największej przygodzie- mianowicie- spontan Bułgarsko-Turecko-Stambulski :)
Bosh, ale to było piękne...
W czasie tego wyjazdu zakochałam się Turcji, w kuchni tureckiej, w Stambule i tętniących 24h/dobę uliczkach, w mewach, dzieciakach, biedzie,bogactwie, meczetach, nawoływaniach do modlitwy (od 6ej rano!) co trochę przeszkadza, jak się mieszka blisko meczetu, hihi), do wielokulturowości tego miejsca i do tak innej kultury, niż nasza- otwartej, kolorowej, głośnej, radosnej!

No i narobiłam... trzeba mi było wspomnień? eh, aż mnie w dołku zakuło. :)

6 czerwca 2011

Monday, monday...

Zbiera się na burzę i się zebrać nie może. Szkoda, bo KOCHAM burze, pioruny, grzmoty, błyskawice i ten strach

5 czerwca 2011

Niedzielne lenistwo

Z okazji niedzieli synek postanowił przespać całą noc! :) co prawda noc się szybko skończyła, bo o 6ej rano, ale i tak ekstra! Hałabała zlitował się nad biednymi rodzicami, którym sobotni wieczór "zaprocentował" hmm... niezłą radością. :D

No i niestety "procentulanie" (jak mówi moj szwedzki kolega z pracy) odbiło mamusi, która namiętnie postanowiła się kłócić z RD o tym, iż Tibilisi leży na Łotwie vel w Estonii... haha, aż wstyd się przyznawać. RD to mało ze śmiechu z siebie nie wyszedł, do czasu, gdy się już wkurzył, bo czuł,że robię z niego głupka (jeju, no naprawde byłam przekonana, ze to jakoś tam leży :P ) i się mnie dostało... Na dupę.

To na pewno wina tego syropu imbirowego z Krakowskiego Kredensu! O tak!

Dziś Hałabała poznał się z koleżanką Kamilką, starszą o kilka miesięcy. I zafascynowany bardziej jej zabawkami, niż nią samą, spędził w gościach ponad 2h z uśmiechem na twarzy. Z kolei Kamilka była wyraźnie nieszczęśliwa, iż bliżej nieznany osobnik z uwielbieniem obślinia jej zabawki, i że nawet JEJ właśni rodzice wydają się poświęcać mu więcej uwagi, niż JEJ! :) Wesoło było.

Raczki Raczki Nieboraczki ;)

AaaaaAAA mój Syn dżdżownicuje do przodu!!!
Ciszymy się jak glupki z RD, mimo, że wiemy, że są dzieci w jego wieku co już chodzą. Haha, zapiernicza po całym pokoju, a my mu sekundujemy.

Oo, zapomniał jak to robił....

Nie! już pamięta! Szkoda tylko, że nóg jakoś w tym wszystkim nie używa, bo podciąga się na rękach. Dumna jestem jak Paw i tak.

4 czerwca 2011

Sobotnie Przemyślenia

Sobota. Jeju, już 14ta! :) a może dopiero.

Chłopaki śpią po obiedzie. Hałabała miał dzisiaj kurczaka z ziemniakiem, szparagami i toną zielonej pietruszki, a RD home-made kebab. Obiadek Hałabały znalazł się dziś nie tylko w strefie zagrożenia (czyli- mama karmiąca, Hałabała i krzesłko), ale też dywan, włosy, nawet firankom i kotu sie oberwało. No rozwija mi się dziecię, rozwija.

No a teraz śpią, a ja myję okna. Niestety myję czysto teoretycznie, bo narazie jestem na etapie planowania, że trzeba to zrobić, hihi.

Zajmuje mnie ostatnio myślenie o własnym kawałku, nieważne czy podłogi czy zachwaszczonego trawnika, byle był swój własny. Dość mam starego przypleśniałego brodzika w klaustrofobicznej łazience z popsutym kibelkiem. Kuchni załadowanej meblami, których nie znoszę, żółtych ścian. Eh, w ogole wszystkiego. Aż mnie ciało swędzi jak o tym myślę. Niedługo trójka na karku, a własnej własności oprócz kota i Bory Bory brak. Co do Bory Bory to szarpnęliśmy się i kupiliśmy wielosezonowe opony (w sumie to już musieliśmy, bo te zimowe przy 30stopniach to się trochę kleiły do asfaltu, Nie mówiąc już o tym, jak piszczały przy każdym skręcie. No i były łyse...). Plus nowych opon jest taki, że mogę się wreszcie rozpędzić, tak, jak lubię, bo lepiej hamują. Szkoda tylko, że całą drogę do pracy mi remontują i lecę pędzę całe 50km/h/.
Oh, ten wiatr we włosach, a nie to tylko dmuchawa jest na 3ce...
No, ale jak już skończą ten remont... to ja już im pokaże (tym oponom, oczywiście) kto tu rządzi!

3 czerwca 2011

Postanowiłam spróbować!

Postanowiłam spróbować :)
Pisanie na papierze przestało mnie ciągnąć od czasu burzliwego zakończenia mojego pierwszego poważnego związku, czyli na początku studiów (czasy więc zamierzchłe, hehe). No i chyba dopadła mnie w końcu technologizacja, bo pisać się chce, tylko papier niechętny ;) Zresztą zwał jak zwał, już tu jestem i zaznaczam swą obecność.

Lepsze jest to, że niespecjalnie zależy mi, by ktoś to komentował. Po prostu znalazłam środek wyrazu, dostępny mi w zasadzie ciągle i sobie poużywam! Yuhuu!

No i rozgryźć to wszystko tutaj muszę, bo komputery od zawsze mnie nie lubią. Rzesza IT menów orzekła, że jestem przypadek nieuleczalny i wszystko to niby wina mojego magnetyzmu czyli, krótko mówiąc, iskierkuję ze sprzętem. :D


Dziś Hałabała nam urządził niezłą jazdę w nocy, ale byłam tak padnięta, że nawet odgłosy jęków, stęków i zły humor RD mną nie poruszały. Swoją drogą, zły humor RD właśnie z tego powodu. Hałabała jęczał z dobre 2h, ale rano pomacałam mu paszczękę i niestety zębów dalej niet.
Jest on chyba ostatnim 9 miesięcznym dzieckiem wyposażonym, li i tylko, w zgryźliwe dziąsełka. ;)
No nic, może jakoś przetrwamy, choć obawiam się, znając nasze szczęście i możliwości naszego Hałabały, to zęby wyjdą wszystkie naraz, a następnego dnia syn zamieszka u dziadków, a rodzice w Wariatkowie, do tego RD całkowicie osiwieje (już zaczął, hehe)

a to ja: