1 sierpnia 2014

bratki i inne kwiatki :)


Cd posta poniżej

Walka z "no"
- I jak, fajnie bylo dzis w przedszkolu?
- No
- Olek!
- No fajnie
- A Gustaw już wrócił?
- No
- Olek!
- No co?
- Jak masz mówic?
- No jak?
- bez "NO"! Tłumaczę od tygodnia, że nie odpowiadamy "no".
- Tak, mamo
- O! to mi sie podoba A zupkę zjadłeś?
- No
- Aaaa, Synu!
- Tak Mamo, tak!
- No właśnie
- Mamo, co ty tak mówisz?
- No co?
- No źle mówisz!!
 (AAaaaaaaaaaa!)



"ja dawno temu widziałem aniołka. - kiedy? - jak byłem mały! - a co ten aniołek robił? - no jatał sobie i mjugał do mnie ociami. O tak! (tu demonstracja "mjugania").


Agata się złości i prawie robi mostek, a Olek:
- Agato, nie jób taak! bo złamiesz ciało i będzie wstyd!



- Synku, wcinaj ten chleb, zobacz, Agata juz dawno zjadła!
- Mamo, bo ja czasem jestem taki fajny ( i tu spodziewając sie najgorszego, serce mamy zamiera, ale nie...), a do tego taki SZYBKI! (?!) Szybki jak "szczała" z masła!



Ty Baranie!
Olek jedzie autem z tatą:
- No, jedź Kurczę! ... No, jedź ... Owco!



- Ona zdjęła sobie skalpetkę! Jaka mała BZIĄGŁA!- przyleciał naskarżyć mamie Olek.


- Olek zobacz jak Agata śmiesznie wygląda w twojej nowej czapce!
- Ale ja nie chcę, żeby ona nosiła moją czapkę!!!
- No wiesz, jesteś chytruskiem.
- No jestem trosiećkę takim małym...



- Tedi Ba!
- Synu, mówi się "Tedi Ber"
- NIE! Tedi Ba! Pani, mowi Tedi Ba!
Szukamy kompromisu u Wujka Gugla. Wujek Gugle mówi: Tedi Ber. Po 10 powtórzeniach Olek kładzie mi głowę na kolanach:
- Mamo, mam problem... Mowię "Tedi Ba", no taki mam problem... 



- Olek, co dzis robiłeś w przedszkolu?
- Budowałem garaż i wyszedł mi taki wielki!!!
- Oo, a to jakie auto się tam zmieściło?
- Nikie
- Jakie??
- No, nikie!
... (chwila konsternacji matki)
- czyli żadne?
- no tak! nikie, mówie psiecież!



- Mamo!!! Choooodź tu szybko! Agata ma problem!!!
- hę?! Jaki problem?
- Bo ona sie bawi lego, a nie może psiecież sie bawić moim LEGO! Taki ma problem! CHODŹ!!!



- Mamo, poczytaj jeszcze to!
- Nie dzieci, dość. mama jest zmęczona.
- To ja będę ogarniać Agatę!- rzecze syn
- Co będziesz robił?
- Ogarniał Agatę, żeby ci nie przeszkadzała i żeby nie wchodziła do taty, bo on pracuje 



- Mamo, patrz! Nasza córka dmucha nosa!
( o jezu, kwiczę, hahaha)



Gotuję kolację, wpada uradowany syn:
- Mamo, mamo chcesz zobaczyć???
(myślę sobie, o kurcze, posprzątał jednak ten bajzel w pokoju)
- A co?- pytam przewrotnie
Syn nadal uradowany krzyczy radośnie:
- Moja cólka siedzi na parapecie i sobie lysuje po szybce! Tak ładnie sobie siedzi i grzecznie lysuje!
 (Jezusieświętyimaryjo!)



-Mamo, a tu mam Ała takie, bo sie uderzyłem. A nie, ugryzł mnie komal. Taki oglomny komal!!! I on ma na dupie kłujek i mnie tym ukłuł!
-Komary nie gryzą dupką, Olek, tylko buzią.
-Tak, tak, tak. Bo on mnie uglyzł tą paszczą i miał tam oglomne zęby i mnie baldzo bolało!!! O Mamo! zobacz, pogoda się zmienia, będzie burza. Boisz sie piolunów? bo ja sie boję.
- tylko trochę
- A ja sie też tylko tlochę boję...Pioluny sa twalde? Jakie one są? Ja się ich wcale nie boję!
- Chyba pieką, tak myślę
- Mamo, te pioruny pieczą, wiesz? A wiesz, że jak komal uglyzie pioluna to on sie zlobi twaldy i ... i .... i ZNIKNIE!!! Tak, zniknie. I bedzie słonko. Wiesz? bo ja wiem.
 
 
 



Olo wychodzi z kąta, bo miał karę.
- mamo pomyślałem i przeplaszam, za to że nie słuchałem mamy.
- no dobrze, pamiętaj, żebyś juz tak nie robił więcej.
- tak, tak, tak.... A telaz ty mnie przeplos!
- ja, za co??
- no, za krzyczenie na mnie!



- mamo, jak pomalowalas pazulki na nogach?
- takim specjalnym malowidelkiem
- no, ale jak sciagnelas te nogi do malowania?? Jak je odkrecilas??
 


- Olek, lecimy zanim nas złapie deszcz! szybko szybko
- Mamo, ale za co on nas złapie, ten deszcz! ze ręcę??



Dzielny jak Burczymucha
-Mamo, a ja sie nie boje potworów, ani dinozaulów, ani pająków! A ty sie boisz pająków?
-Tak, boję się.
- A czemu?
- Bo są takie paskudne.
- A ja się nie boję!... bo one są malutkie, a dinozaulów nie ma, bo są tylko kości i zeby, a potwoly są w bajkach tylko. Ja jestem taki dzielny!

 

Z powodu dnia "pomysłów syna doprowadzajacych osamotnioną na weekend matkę do siwizny" począwszy od robienia szczęsliwej (bo jeszcze nieświadomej) matce "herbatek cytrynowych" z kropli do nosa Agaty (poszło całe opakowanie), poprzez rozsmarowanie w kiblu calego opakowania Duck fresh discs, skakanie z dwóch puf na namiot i namówienie do tego samego siostry i utopienie "ukochanego Pajacyka" w kiblu, drżąca kąpałam Agatę wiedząc, że moja synowa zmora jest sama za drzwiami od łazienki.... nie wytrzymałam, otwarłam wrota, drę się:
- Synu, co tam robisz??
- Nic dulnego Maaaamoooo!!!



- Ja chce to, ja chce tamto!
- a ja też chce, zeby ktoś pomyślał o mamie, zeby wypral, ugotowal, wyprasowal, zawiózł mnie do pracy!
- mamo, ja pójdę jutlo z tatusiem do apteki i kupimy ci kwiatki, a nie, do biedlonki zajdziemy i tam ci kupimy, takie za trzy glosze, wiesz? I ja zapłacę, bo ja mam pieniążki. A jutlo cię zawioze do placy po przedszkolu, dobrze? Bo ja jutlo będę juz duży jak tatuś i cię zawioze i pójdę do przedszkola. A jak było u ciebie w placy? Co jadlas dzisiaj? Bo ja jadłem zupke i wcale nie rzucalem ziemniakami.



- Mamo, dlaczego codziennie nie jest piątek?
 


- Mamo, daj mi nożyczki, bo chce wytnąć tygRysa i inne koRoRy koRoRowe!
- Olek, jakie korory?
-no, KORORY KOROROWE!
- Olo,ty mówisz R!!! Super (tu seria ścisków, uścisków i buziaków) A powiedz trawmaj?
- Tlamwaj!
- A Rower?
- Lowel!
- A Korory Kororowe?
- Korory Kororowe!



4.30 AM
- Dzień dobry!
(siłą rozwieram oko, jedno, żeby drugie się niepotrzebnie nie męczyło)
- Dzień dobry Mamo! Ja się już wyspałem i chcę iść do przedszkola!
- Olek won mi do łóżka- syczę, ale nie za głośno, bo przede mną leży córka, która dopiero co chrapnęła (3.30AM, ryk, zęby, mleko, ibum, spanie z mamą, obrażony mąż na kanapie)
- Mamo, ale ja się już ubrałem i spakowałem autka do plecaka! Bo dziś jest piątek, wiesz?
 



- Mamo, mój palec śmierdzi!
- Dlaczego?
- No nie wiem, może dlatego, że pogrzebałem nim w dupie?!



Hamburger
Leżymy i mama marzy...
- Synu, ale będzie fajnie, jak nam kiedyś zrobisz i przyniesiesz śniadanie do łóżka, jakies kanapki czy coś...
- Mamo, ja wam zRRRobię KuRRR KoRRpeRRa. Zobaczysz!-rzecze poważnie syn.
- hmmm, że co zrobisz?- zbita z tropu mama.
- Takiego Kurrr Korperrra! Jak "Spondżbobka". Takie okrągłe mięsko i sałatka i bułka. Mamo! czemu się śmiejesz?!
 
 
 
          


Po kąpaniu
- Mamo, a teraz wypuścisz tą wodę na wolność?!



Podsumowanie Bożego Ciała u dziadków. 
Lecimy spoznieni na procesję...
- mamo, patrz Jaka POLICJAaaa! Chodź idziemy popatrzeć!
(Chwila ciszy) Zobaczcie, ci wszyscy ludzie też przyszli zobaczyć TĄ policję!!!
 



- Olek, marsz do mycia zebów i to tak na jednej nodze!
Idę do kuchni, a tam syn w przedpokoju skacze na jednej nodze i to w miejscu
- Olek, na jednej nodze czyli, że szybko.
- Mamo, ale ja nie umiem szybko ... na tej jednej nodze!



- Popak!
- nie Agatko, ty jesteś dziewczynką. Olek to chłopak. Mama też jest dziewczynką, a tata chłopakiem.
(...)
- a babcia jest babcią!- orzekł syn.



- mamoooo, szybko! - syn drze się z WC.
- co się stało?
- zobacz, tu jest taki pajak, weź go.
- nie, ja się boję
- a ja się nie boję, bo jestem taki uważny.
- uważny? Czemu uważny?
- bo ja mogę to, co inni się boją!
- to zabierze tego pająka "uważny" chlopcze!
- no co ty mamo, jeszcze mnie ugryzie.



 

3 komentarze:

  1. To se poczytałam na dobry sen :) Dramat miłosny obejrzany przed chwilą nie wycisnął mi z oczu łez a "dulnoctwa" Syna Twego i owszem ;) Dobranoc ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz więcej tych dulnoctw i to już w podwójnym wydaniu ;)
      Pozdrawiam ciepło Arco!

      Usuń
  2. niezła poprawa humoru... jak tak poczytałam sobie te małe szaleństwa to normlnie stwierdzam że jest to lepsze od kabaretu :)

    OdpowiedzUsuń